Miesięczne archiwum: Marzec 2018

Coś

Coś…
przestrzeń zycia
ogromna jest
wprowadzasz
macki swe
gdzie tylko chcesz
oglądasz się
ktoś idzie znów
kolejny żywy trup
zarzucasz sieć
i łapiesz go na sznur
mroczna siła
w nocny czas kroczy
zahacza szpony swe
na każdej ofierze
w ciemnej stronie mocy
raz przyspieszasz
raz powoli kroki
swe dajesz
w wampirycznej mgle
wśród wschodu cieni
i odgłosów zjaw
obdartych ze wszelkich barw
gdy czas minie
wyjdziesz na żer
zapuścisz sidła swe
na coraz większe
obszary drzew
i niczym grzyb
czy inny zwierz
wessiesz się w nie
w ten życia tryb
Cofnij

Schizofrenia

Schizofrenia
Idąc ścieżką ciemną
Zła się nie ulęknę
Przed złem nie uklęknę
A bogowie uchylą przede mną
Rąbek tajemnicy ukrytej
Przed całą Ziemią tą
Mam światło Pana ze sobą
A na skórze słowa wyryte
Eleleu elohim et homo
Sapiens, pozdrawiam bogów
I człowieka co ma rozum
Którego nie rzuci na pastwę wronom
Nawet jeśli ceną za dar
Jest boska choroba – schizofrenia
I nic nie będę miał do powiedzenia
A umysł zabierze leków czar
Darem jest wspaniałe uczucie
Przez chwilę jest się losu panem
Królem wizjonerem bogatym w wenę
Lecz później zaczyna się gnicie
Zamiast być na górze
Na dole się widzisz
Już nie szczytujesz
I zabierają Cię stróże
W głowie przestrzenie
Na ciele sznury
W głowie chmury
Na ciele ran wiele
I tak spędziłeś już dzień któryś…
Cofnij

Wampir

Wampir
zimno osaczyło mą duszę
czekam na ciepło
i pytam: kiedy się wzruszę?

iluzja czerwieni zaatakowała
niebiańskie wrota spokoju
zburzyła we mnie człowieka
wampira zrodziła
po śmierci do nieba nie wejdę
piekło też nie jest mi dane
rozpuszczę się w słońcu
wieczornym, by powstać nad ranem
wtedy powstanę i choć nowo-narodzony
będę pamiętał stare życia strony
tabula rasa nigdy nie będzie biała
cały czas brudna i zapisana
gdy powiem „chodź człowiecze”
przyjdziesz jak głupie dziecię
sam nadstawisz karku
oddasz mi krew w podarku
gdyż pokochałem życie nad życie
przez co zabijam skrycie
wielka we mnie siła
słabość tym większa
me usługi wcześniejsze, człowiecze
z dnia na dzień chęć mordu umniejsza
i chociaż dawna moralność
we mnie się buntuje
jednak powoli znika
za chwilę za moment
jej już nie poczuję
Cofnij

Rozdział 3 Pierwsze ataki

ROZDZIAŁ 3 Pierwsze ataki

Agrisho

Agrisho nie zmrużył dziś oka. Wciąż zastanawiał się, co jeszcze może wyczynić ten potwór. Ten przeźroczysty potwór!
Wstał z łóżka i opuściwszy twierdzę klanową, wybrał się na odświeżający spacer. Szedł lasem, spoglądając na drzewa. Ich piękne korony sprawiły, że idąc, zamyślił się. Myśląc o najnowszym problemie klanowym, o powstaniu zmarłych, szedł, ślepo gapiąc się na korony drzew, które mijał. Spacerował godzinę, nawet nie wiedząc, gdzie idzie.
Czytaj dalej

Pierwszy dzień wiosny

Mini – sztuka Pierwszy dzień wiosny została napisana w 2014 roku w PŚDSie w Kłodzku przeze mnie i moją koleżankę Anię Krakowską. Chcieliśmy wystawić tą sztukę w PŚDSie kłodzkim, ale niestety się nie udało. Wystawiam tą sztukę na tej stronie z myślą, że kiedyś może komuś się przyda.
Pierwszy dzień wiosny Anna Krakowska Artur Chabrowski
Narrator
 
Witam wszystkich zgromadzonych
Przez śniegi utulonych
Zima zła jeszcze trzyma
I mrozem oziębłym oznacza
okna w domach i pałacach
Wzorami godnymi Picassa
Nadzieje wielką żywię,
w śnieżycę
W miarę bezpiecznie
Na swój sposób spokojnie
Dotarliście w te progi
I nie straszne były drogi.
 
Nie będę już wam nudził
I rozumy wam tu trudził
Panowie i panie zapraszamy
Przedstawienie już zaczynamy

Rozdział 2 Wskrzeszenie

ROZDZIAŁ 2 Wskrzeszenie

Naamah

Światła w komnatach powoli gasły. Był to wyczerpujący dzień dla Naamah – drugiej dowódczyni klanu zaraz po Xan. „To jest niemożliwe, ale prawdziwe. Dużo zmartwień oznacza więcej siły, jakiej należy przeznaczyć na obowiązki, więc nie mogę się tym załamać.”
Rozwinęła szybko swoje czarno-czerowne skrzydła i wyleciał przez okno swojej komnaty, zostawiając za sobą zasypiających klanowiczów. Nic im się nie stanie. Xan wszystkiego dopilnuje. Ona nigdy nie zasypia.
Czytaj dalej