Miesięczne archiwum: Lipiec 2018

Tam gdzie galimatias

Tam gdzie galimatias
tam gdzie galimatias –
tam racjonalność ma swoje granice,
wyobraźnia je łamie
tam gdzie rozum niedowidzi
umysł daje radę
tam gdzie galimatias
po kawie gubię umysł, wyobraźnia mi się zmniejsza
do głowy wypełnionej pestycydami
wkracza racjonalizm
ze swoimi brudnymi buciorami
tam gdzie galimatias
w ciągłym transie jestem
w poszukiwaniu umysłu
zamieniam pozłacaną głębie,
poczerniałą wewnątrz, w cudzysłów
tam gdzie galimatias
wstydzę się swych słów
mówiąc, że góra zmieszała się z dołem,
znów – nie pierwszy raz
zakręcę fortuny kołem
co z tego wyjdzie? do końca nie wiem
na górze radość w lekkim powiewie
na dole słabość ukryta w gniewie
a po środku – galimatias w chlewie
Cofnij

Obraza na dzieciństwo

Obraza na dzieciństwo
patrzę na siebie oczami małego dziecka
mam ochotę nosić mą infantylność na rękach
dorośli obdarci z dzieciństwa, z szaleństwa
spoglądają z góry, między palcami kalectwa
zasłaniają się rozumem, gnuśni,
pozbawieni serca, na miłość głusi.
Chorują na brak szacunku
„wariatom” odmawiają ratunku
zacząłem to zauważać
gdy rozumem zawładnęła obraza
i rozumny człowiek nie pozwolił
na tworzenie procesorów z głowy.
Cofnij

Kamienne serce

Kamienne serce
Czas zniknął, a zegar zgubił kukułkę.
Wskazówki zostały połamane.
Wieczny restart zamienił się w reset.
Noc postępuje nad ranem.
Wschód stał się zachodem,
A Bóg bałwanem.
Wśród zimnej fuzji głazów serc,
Burzy synaps, gorących nerw.
Koniec człowieczeństwa przypieczętowałem.
Gdy to zrobiłem
Nikt się nie zorientował,
Żem człowieka w sobie pochował –
A gdy czas znów się pojawi
Chociaż wskazówek nikt nie naprawi,
Mój kamień zamieni się znów w serce.
Cofnij

Drzewne wariacje

Drzewne wariacje
papierem ściernym zdrapuję złe chwile
ścięte drzewo nie chce być tabula rasa
słoje nigdy nie będą prostą linią ułożone
przeszłość taka nie jest
do czystej kartki wpadł motyl
„teraz” zasieje ziarno
tęczową kredką albo czarną
wyrośnie tęcza ze skarbem
bądź zgubne bagno
dla drzewa będzie to obojętne
korzenie i tu i tam czerpać będą
gdy złota mi zabraknie
a bagno osuszę do łzy ostatniej
bezduszne padną korzenie
lecz ziarno motyl przekaże dalej
Cofnij

Bitwa

Rozdział 16 Bitwa

Woltomir

Przed bitwą, gdy wszystko było zapięte prawie na ostatni guzik, Xan wysłała kruka do Anake i Lorda Warsa, by przygotowali pułapkę na Baal Hanana ze względu na ich obycie w magii.
Wilkołaki, demony, rycerze, wampiry i reszta wojsk ustawiła się tak jak Xan chciała. Naprzeciwko pierwszemu regimentowi Szarego Wilka Baal Hanan ustawił nieumarłych i dymowych ludzi. Z kolei wampiry miały się pojedynkować przeciwko gnollom i gnomom. Na przedzie wojsk Baal Hanana były ogry i trolle. Demony i rycerze mieli się nimi zająć. Woltomir wraz ze swoimi podopiecznymi gnomami i gnollami ustawił się na lewej flance, trochę bardziej odstając od wampirów.
Nuner wypatrzył, że dwa pierwsze regimenty wroga ma pod opieką Kasrael – jeden z nieżyjących założycieli klanu, ogry i trolle prowadzi Mirriel, a gnolle i gnomy Adrael. Obydwaj też nie żyli. W stronę Nunera poleciało kilka strzał z obozu wroga i musiał zawrócić.
Bitwa się zaczęła. Na początek ruszyły trolle i ogry. Posypał się na nich deszcz strzał niziołków. Demony i ludzie też nie próżnowali. Wilkołaki ruszyły na nieumarłych i dymowych ludzi. Ożywieńców pokonali, ale nie mieli możliwości, by zranić dymowych ludzi. Gdy na polu bitwy nie zostało zbytnio ogrów i trollów demony pomogły wilkołakom, a resztą „olbrzymów” zajęli się ludzie i niziołki.
Niestety mroczne elfy dziesiątkowały szeregi sprzymierzeńców. Do boju zerwali się aniołowie i upadli. Mroczne elfy wystrzelały co najmniej połowę skrzydlatych. Ci co zostali przetrzebili mrocznych, lecz część z elfów potrafiło walczyć na miecze i zaczęła się wyrównana walka.
Woltomir poprowadził swoje gnolle i gnomy na prawą flankę nieprzyjaciela. Zaczęli się tłuc każdy z każdym, bo nikt nie wiedział kto jest z kim. Gdy dywersja się udała Woltomir podbiegł na dwadzieścia metrów od Baala Hanana i zawołał:
– Chcesz mnie? No chcesz?! To mnie złap. – I okrążył Baala po czym zaczął uciekać w stronę twierdzy Kruków.
Wampiry zaczęły się nudzić, więc przestały się ukrywać. Słońce zaszło. Zobaczyły kotłowanie się po stronie nieprzyjaciela i ruszyły. Szkoda, że nie wiedzieli nic o dywersji.
Teraz do walki dołączyły wampiry i gnomy oraz gnolle wroga, które się zjednoczyły przeciwko nim. Prawe i lewe skrzydło Baal Hanana poszło w rozsypkę, anioły i upadli rozproszyli się, po ludziach nie zostało prawie śladów, natomiast wilki lizały rany po walce dymowymi ludźmi.
Na placu boju zostało część demonów i część wampirów, które ruszyły na mroczne elfy Baala. Bitwa była wyniszczająca dla obu stron.
Baal gonił Woltomira. Oboje byli przednimi biegaczami, więc Baal raczej nie będzie w stanie dogonić satyra. Ale przecież o to chodziło. Naamah za ten czas, gdy Woltomir biegł, doleciała do grobowca. Anake wraz z Lordem Wars ułożyli runy żywiołów w odpowiednich miejscach dookoła twierdzy. Baal nie spodziewał się pułapki i wszedł w barierę otaczającą część terenów otaczających mury klanu. Mógł się poruszać, ale tylko w granicach bariery. A bariera coraz bardziej malała. W końcu Baal musiał się udać do swojego grobowca, gdzie Anake i Lord Wars ułożyli w spokoju ducha Baala inkantując zaklęcie odsyłające.
Na terenie bitwy niezwyciężeni poplecznicy Baala ulotnili się, a mroczne elfy poszły w rozsypkę. Reszta wojsk udała się do swoich krain.
Cofnij