Znikający punkt część siódma

Nija przechadzał się po osłonecznionym ogrodzie elizejskim. Sztuczne słońce sprawdzało się doskonale. Ostatnia ofiara została spełniona. Mógł w końcu zacząć rytuał wstecznego pentagramu i zacząć panować na Ziemi. Wszystko poszło po jego myśli. Nawet jego największy wróg – Łada-Michael nie przeszkodzi mu w zejściu królestwa cieni.

Nija nudził się w zaświatach. Podobno Polki są piękne i chętne. Nija już tak dawno nie uprawiał seksu. Ostatni raz mu się zdarzyło w starożytnej Grecji, kiedy mógł jeszcze chodzić po Ziemi jako Hades. Wiara była wtedy inna…

A teraz ten zasrany katolicyzm uczynił z niego diabła Borutę! Wyobrażacie to sobie? Jego! Bóstwo, które władało mrokami i cieniami. Duszami morderców i wykolejeńców, ale także tymi ludźmi, którzy zasługiwali na Pola Elizejskie. Ogród elizejski, który stworzył to namiastka Pól, które zostały przeniesione do Nieba i do tego ich Boga bez imienia.

Nija stanął na wcześniej przygotowanym czerwonym pentagramie i zaczął rytuał przeniesienia. Na każdym z wierzchołków umieścił po jednej z esencji żywiołów. Esencję ognia – Emę, wody – Leny, ziemi – Heina i powietrza – Sulei. Na końcu umieścił swoją – eter.

Gdy każda z esencji zapłonęła, skoncentrował się nad połączeniem ich z figurką papy Legby. Michał próbował ją zniszczyć, ale jego służka Elen naprawiła go. Gdy rytuał miał się ku końcowi, Niję zaczął wciągać wir. Portal się otworzył.

Już było blisko, bardzo blisko. Jeszcze trochę i wypełni całą figurkę i zmaterializuje się w swoim nowym królestwie.

Jednak coś poszło nie tak i figurka pękła.

Rytuał został odwrócony i Legba znów pojawił się w swoim królestwie. Jego moc została bardzo nadszarpnięta. Kolejną próbę zawładnięcia Ziemią będzie mógł powtórzyć dopiero za tysiąc lat.

– Ładooooooooooooo!!! – krzyknął i pogrążył się w samotności.

Cofnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *