Zjedz mnie

Zjedz mnie, mrrr.

Gemperel przechadzał się po tym, co zostało po cyrku. Przy siedemdziesięciu dwóch kryształowych oknach siedzieli aniołowie i pilnowali swoich podopiecznych. Pośrodku cyrku była szyba, przez którą można zobaczyć Ziemię taką, jaka jest i dzięki czemu można szybko zainterweniować tam, gdzie działo się coś złego. Na szczęście anioły mogły poruszać się po linii czasu i zawsze docierały na miejsce wtedy, gdy góra na to pozwalała lub rozkazywała. Nad areną natomiast wisiało wielkie lustro, być może wiedeńskie, przez które przelatywały anioły trzeciej kategorii. Ci z czwartej nie schodzili.

Konael opowiadał mu, jak księżniczka została omotana przez fałszywego kataryniarza, który okazał się królem kanibali. Zastanawiał się, skąd miał takie przyrządy muzyczne. Ktoś musiał przemycić je do piekła, zdegenerować i podarować komuś tak obłędnemu jak król kanibali i wampirów pozorantów. Zwrócił się z tym do Agriela.

– Nie wierzę, że ktoś z naszych mógł to zrobić. No ale cóż, popytam się góry. A ty za ten czas weź się za swoją podopieczną, bo jeszcze trochę i osiągnie punkt krytyczny, i się jej nie odratuje… Pamiętałeś o Samantyi, a nią prawie wcale się nie zajmujesz.

Gemperel upomniany podszedł do swojego okna i sprawdził, jak się sprawuje jego Lea. Od początku jak się nią zajmował była bardzo układna, grzeczna i pobożna. Chodziła do kościoła, spowiadała się – gdy już mogła. Słowem cud dziewczyna. Teraz złapały ją w sidła jakieś małe diabełki, które chodziły dookoła niej, kusiły i jak na złość ona się słuchała. Na dodatek miała ze sobą bandę szczurów, którzy swoje sumienia pochowali po kątach. Przewinął widok w krysztale. Około szesnastego roku życia poznała szajkę koleżków i koleżanek. Definitywnie prowadzili ją na złą drogę. Gemperel pamiętał, jak on dobierał sobie kolegów. Jego gangsterski duch przyznawał, że kilka błędów młodości nie wyklucza dobrego życia. Może nie świętego, ale przynajmniej dobrze przeżytego i dającego możliwość wejścia do nieba po śmierci.

Gemperel znowu przesunął kryształ. Tym razem do teraźniejszości. Lea właśnie wzięła LSD na imprezie. Techno czy House, nigdy nie lubił tego gatunku muzyki. Jako anioł drugiej rangi mógł ingerować w życie człowieka, nad którym się opiekował, bez pytania, poprzez pierwszy stopień interwencji. Czyli szeptanie. Skierował strumień głosu w tafle kryształu i zaczął szeptać:

– To nie dobre, rzuć to, będziesz miała wizje, ale to przejdzie i będziesz chciała więcej, a wizje nie przyjdą. Ja sam jestem wizją, ale ze mną możesz gadać nawet bez środków odurzających.

– Kto? Co to mówi? Hahaha, ale mam tripa. Coś mi mówi, że źle robię… – Nagle Lea zobaczyła mistyczną bramę. Przeszła przez nią. Znajdowały się tam drzewa z dorodnymi owocami. Setki drzew. Śpiewały do niej, żeby zjadła ich owoce. Najgłośniej wołały czerwone jabłka. Lea w tym realnym tripie wzięła czerwony owoc i ugryzła. Doznała przyjemności, o jakich nie śniła. Gemperel widząc, że mała weszła do ogrodu jabłek siedmiu grzechów głównych, domyślił się, z jakiego drzewa zjadła owoc. Tylko nie wiedział, kto dał jej tabletki przejścia… Bo to na pewno nie było LSD. Gangster też wszedł do ogrodu Lucyfera myśląc, że jakoś da się odwrócić proces nieczystości seksualnej. Dlatego, że nie miał kontaktu z centralą, mógł użyć swojej mocy. Podszedł do Lei. Lea zaczęła jeść drugie czerwone jabłko. Za każdym kęsem przeżywała orgazm. Wyrwał jej jabłko i zaczął egzorcyzmy. Lea zaczęła odczuwać niesamowity ból. Przekrzywiało to jej ciało w pozycje rozwiniętych joginów. Jej ciało nie było na to przygotowane. Gdy przestała się ruszać, Gemperel wziął ją w ramiona i wyrzucił ciało przez bramę, która się zamknęła.

Gangster miał jeszcze coś do zrobienia. Gdy wymieniał święte imiona Boga podczas egzorcyzmów, zaalarmował pieska… A właściwie olbrzymiego cerbera. „Nie mów Lucek, że zmieniłeś swojego pieska w olbrzyma po obejrzeniu Harry Pottera…”. Anioł wyciągnął to, co mu przydzielili jako broń, gdy wszedł na drugi stopień anielski. Czy raczej to, co wybrał. Miecze były dla niego przestarzałe. Wybrał dwie berety, oczywiście święcone, ze srebrnymi kulami. Tylko którą głowę wybrać za pierwszy cel? W ostatniej chwili zrobił unik i strzelił. Kula wystrzelona z lewej ręki drasnęła ucho cerbera. Tylko rozdrażnił piekielnego ogara. Druga kula trafiła w prawe oko lewej głowy. Cerber zakwilił i odszedł z podkulonym ogonem. Gemperel zaś miał czas, by wrócić do nieba. Zobaczył, jak Leę biorą pielęgniarze do karetki i wiozą do szpitala. Lekarz orzekł, że to zatrucie dopalaczami. Obudziła się z nagłym wdechem. Gdy zaczęła opowiadać matce, co się z nią działo, ta uznała, że to jeszcze działają narkotyki i zapłakała.

Gemperel opowiedział o wszystkim Agrielowi. Ten z kolei potwierdził, że zostały przemycone na złą stronę katarynka Gandharwów i trzy pozytywki anielskich chórów. Gdy Agriel się dowiedział, że zła strona dała tabletki przejścia Lei, zaczął podejrzewać, że ktoś uwziął się na jego grupę aniołów i ich podopiecznych.

Cofnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *