Miesięczne archiwum: Wrzesień 2019

Przeszpiegi wśród swoich

Przeszpiegi wśród swoich

Gemperel został wrzucony do strefy bezpieczeństwa przez tunel. Było tam kilkanaście, pogrążonych w myślach, szarych aniołów. Gemp przybrał ten sam wyraz twarzy. Początkowo szarzy się podniecili. Przecież to pierwszy chory anioł 3-stopnia. Po chwili jednak wszystko się uspokoiło. Od wrzucenia Gempa minęła godzina albo dwie, albo cały dzień. Czas dla niego ciągle się wydłużał. Anioły nie rozmawiały z nim. Nie wiedział tylko z jakiego powodu. Oprócz upływającego czasu Gemperel coraz bardziej odczuwał chorobę szaraków. Powoli zaczął się do nich upodabniać. Miał jednak misję i musiał jakoś ich zjednać. Przynajmniej tych, którzy nie trafili z własnej woli. Było kilka aniołów, które, dla siebie nie wiadomego powodu, lgnęły do niego i odbierały resztki jego energii. Jednak one nic nie wiedziały. Zapytane czego od niego chcą, mówiły, że ma w sobie coś, co je pociesza. Pytane o powód choroby i uwięzienia, odpowiadały, że albo się zaraziły od innych, albo straciły opiekę nad swoim człowiekiem, który nagle wyzbył się emocji. Uwięzieni ci przybyli tu dobrowolnie. Spytani, czy ktoś przybył tu pod przymusem, wskazywali głowami na grupkę aniołów stojących razem.

Gemperel powoli zaczął szarzeć pod kostiumem. W końcu kopnął w portal do trzeciego nieba. Podleciał do sufitu i zaczerpnął światła, które miało uzdrawiać chore anioły (chyba Rafael nadal pracował nad antidotum), ale zupełnie sobie z tym nie radziło, po czym narysował portal na podłodze sfery. Wywołał tym wielkie poruszenie, gdy przez niego przeszedł. Gemperel z odrazą zrzucił przebranie, jednocześnie prosząc Metatrona o wypalenie światłem Boga plam, które się pojawiły. Metatron zgodził się i wysłał go z powrotem na przeszpiegi. Gemperel odczuwał zimny ból w miejscach zarażonych, w których pojawiało się boskie światło. Wytrzymał i po połknięciu szarej tabletki był gotów do zejścia. Powitany został przez szaraki jak bohater. Przez tych, którzy byli świadomi buntu. Okazało się, że gdy on przeszedł przez bramę, to jeden z buntowników też to zrobił. Powiedzieli mu, że za niedługo będzie atak na strefę. Wzmiankowali, że jakiś anioł 3-stopnia ma doprowadzić do bitwy.

Wszelkie pytania o to jak nazywał się ten anioł, spełzły na niczym. Gemperelowi musiała wystarczyć ta informacja. Postanowił, że przejdzie przez portal i zda raport Metatronowi.

– Gemperel, anioł trzeciego stopnia, możecie mnie wypuścić. Hasło: „Szara pantera”. Luk został otwarty, a anioł przeszedł tak szybko, by zdziwieni więźniowie nie wykorzystali okazji do ucieczki.

Gdy już zdał raport, Metatron wydał nowe rozkazy. Izolatkę w całości przeniesiono w inne miejsce, zakamuflowano, a wejścia usunięto. Na miejscu izolatki postawiono atrapę, która miała być pułapką dla agresorów. Usunięto z niej lecznicze światło, by ten, który tam wpadł, nie mógł uciec, jak zrobił to Gemperel. Straże postawiono przy wejściu do tunelu. Gdy wszystko było gotowe, wystarczyło poczekać.

Cofnij

Wycieczka Agriela

Wycieczka Agriela

 

Wieszczki, ze względu na swoją niezwykłość i unikatowość, znajdowały się w dziewiątym i ostatnim kontynencie piekła, na czubku Wieży Babel, zwanym BG – Bad Guy. Kontynent ten miał powierzchnię podwojonych wysp brytyjskich. Lucyfer lubi się pytać wieszczek o to, co działo się w niebie, na ziemi, czy na jego włościach piekielnych. Jednak Lucek nie za bardzo rozumiał, co mówiły wieszczki, bo żeby je zrozumieć trzeba mieć nieźle poukładane w głowie i mieć szczęście w interpretacji. Lucek tych atrybutów nie posiadał albo krył się z jakiś dziwnych powodów. Ponadto ustalił kiedyś zasadę – róbcie, co chcecie, tylko nie podważajcie mojej władzy. Przez co piekło zamieniło się w hedonistyczny Babel. Od tamtej pory wymyślono coś na wzór telewizji na żywo. Kamery filmowały potępionych, którzy cierpieli i umierali w wymyślnych programach. Ci z potępionych, którzy umarli byli degradowani do innych, mniej popularnych programów. Dostawali przez to mniej kredytów i nie mogli już sobie pozwolić na luksusy. Cierpienie i śmierć było na porządku dziennym w Hell TV. Od czasu do czasu jakiś diabeł wysyłał demony, by polowały na dusze. Jak już udało się im uzyskać dla piekła, zniewalano je, sprzedawano, bądź wymieniano ich między sobą.

Agriel musiał dostać się do wieszczek i do Lucyfera tak, żeby go nie rozpoznano. Gdyby to się stało, miałby problemy zarówno na górze, jak i na dole. Lucek musiał się dowiedzieć, że ktoś za jego plecami może zniszczyć nie tylko jego piekielną idyllę, ale i Ziemię. Gdyby choroba rozprzestrzeniła się w świecie ludzi, powstałoby drugie piekło. Piekło ludzi wypranych z uczuć i emocji. Demony zaś nie mogłyby pozyskiwać potępieńców.

Anioł zaszył się w zaułku i zjadł czarny cukierek. Po minucie przemiany pokazał się jako demon. Wszystkie skrzydła złożyły się tak, by udawać garba, a pióra zamieniły się w zastygłą czarną maź. Podszedł pewnym krokiem do pierwszej bramy i ją przekroczył. Gdyby chociaż się zawahał bądź okazał zdenerwowanie, bramkarz nie przepuściłby go. Kazałby na pewno dać jakąś przepustkę, której on nie miał. Na szczęście się udało.

Agriel zauważył, jak jeden demon pokazywał dumnie swój glejt, a strażnik lekko zdziwiony przepuścił go. Demon kierował się prosto do drugiej bramy. Anioł przyczaił się, a gdy denat przechodził koło jego kryjówki, wciągnął go w ciemny zaułek. Ciemnoskrzydły początkowo się opierał i miał już krzyczeć, gdy Agriel go ogłuszył. Wyciągnął glejt i z ulgą stwierdził, że zawiera informacje, które mają zostać dostarczone do Lucyfera. Niestety były zakodowane. Podpis diabła, który podpisał glejt, wydawał się mu trochę znajomy, ale dlaczego, tego nie odgadł. A taka była treść:

 

„Należy przepuścić przez wszystkie bramy tego doręczyciela, gdyż tylko on został upoważniony do osobistego doręczenia tej wiadomości JKM Lucyferowi. (Tutaj następowały jakieś chore esy-floresy i podpis na końcu.) Diabeł Leirag”.

 

No to wizytę miał zapewnioną.

Cofnij

Łódź (Sybillo 2)

Łódź

O Sybillo moja miła,
historia się powtórzyła.
Gdy wyciągam Cię z rynsztoka,
Jestem jak Twa opoka.
Popełniasz te same błędy,
wolisz ode mnie przybłędy.
Ja układam nam swą przyszłość,
By można było żyć by błysnąć.
Gdy Cię pytam o Twą miłość,
Stwierdzasz, że to już było.
Lgnący wiatr do mnie przychodzi
I odchodzę z naszej łodzi.
Wiedz, że łódka bez sternika
Nie wypłynie daleko. Znikam.

Cofnij

Jest taka karta w tarocie Ridera Waite’a 6 Mieczy. Karta Brama. Oznacza przeprowadzkę, opuszczenie przeszłości i otwarcie się na nową przyszłość. Na niej znajduje się łódź, 6 mieczy oraz rodzina – kobieta, mężczyzna i dziecko. Są odwróceni. U mnie 6 mieczy była odwrócona. Coś blokowało mnie bym znalazł się daleko od Kłodzka z inną przyszłością wraz z moją kobietą. 

Mówi się trudno i żyje się dalej. Zobaczymy czy los przyniesie mi kłopoty, czy nową, lepszą przyszłość.