Miesięczne archiwum: Październik 2019

Mroczny stos

Mroczny stos

W mroku kroczący straci wszelkie zmysły. To jest wyrok oczywisty. Klatka zgniecie jego wężowe dziecię Rosmary, wśród mej okrutnej weny. Wszystko się odmieni i do piekła żmije i jaszczury co Praw nie słuchają spadną w bizonów stadko. Taki to jest ich los, niech idą na stos.

Cofnij

Glizda obiecała

Glizda obiecała

Glizda weszła mi do gardła. Przedsmak choroby, zdrowie zeżarła. Żarła ciągle, żarła mocno, śląc chorobę bezowocną. Rekonstrukcja miast potrwa wolniej i w Tartarze zgniją wśród złych wspomnień robaki, co mieniły się jak bóstwa. Niech ich ogień spali wieczny wśród obietnic niebezpiecznych.

Cofnij

Gościć zwierzęta

Gościć zwierzęta

Gość przypłacił wolnością, za to że żonglował miłością. On pracę swą skończył zanim zaczął, a ja pracę złą, ale konieczną przypieczętowałem. A niech zbiry płaczą. Nie wierz im, nie ma dla nich litości. Nie mają w sobie uczuć, zwierzęta.

Cofnij

Słowa synka

Słowa synka

Słowa, słowa, słowa niech nie będą rzucane na wiatr. Niechaj w trumnie zło pochowam. Czytaj: patologię psychopatów, diabłów, demonów, socjopatów i węży. Niech ich miękkie członki w kamienistym czarze stęży. Czar to dobry, czar to mściwy. Niech wiją się psie syny.

Cofnij

Szansa cięcia

Szansa cięcia

Szansa nie jest im już dana nawet, gdy uklękną na kolana. Na tym kończy się zabawa. Wyrok srogi, ale sprawiedliwy niech wyśpiewają elfie divy. Za krzywdzenie, za zaklęcia na kompanach, smokach i ludzkich pisklęciach. Cięcia, cięcia, cięcia.

Cofnij

Stos słów

Stos słów

Stos kwiatów nocy w łóżku szpitalnym się moczy. Niech wyciągnie wnioski zanim będzie za późno… NIE! Już jest noc, koniec, czarne lustro. A w nim ten co cyrograf podpisał krwią, uwięziony na zawsze w pustce. W klatce jego słów.

Cofnij

Synowie szans

Synowie szans

Synowie Światłości, bracia i siostry, taka kolej rzeczy. Nas czas uzdrowi i wyleczy, o nich zapomną ich własne dzieci. Jeżeli nawet kiedyś powrócą, niech ze złej drogi zawrócą. Bez darów, bez szczęścia. Z marną szansą odejścia.

Cofnij

Zwierzę i glizda

Zwierzę i glizda

Zwierzę pewnego razu wyszło z cienia w mrok przerażenia. – Po co wyszedłeś? – By niszczyć! – odpowie-działo. Bestia ludzka, glizda gorsza niż brak tlenu. Powiedziałem: Giń!, nieprzyjacielu. Piętno wypalę, piętno ogniste, niech powoli bezwzględnie spali tę glizdę.

Cofnij

Ciało w mroku

Ciało w mroku

Ciałem słowo się stanie, gdy Wolandowi przywalę. Niech ten diabeł z Małgorzaty, ucieka ode mnie do czarnych psubraty. Granice złu wyznaczamy, niech mu nikt nie wybaczy. A głowa ścięta na gilotynie potoczy się i przeminie czas mroku.

Cofnij