Agriel, Moiry i bitwa

Agriel, Moiry i bitwa

Agriel musiał się trochę pomęczyć, zanim wszedł na ostatni kontynent piekła. Ponoć na samą górę wiodło 666 tysięcy schodów. Dla rozrywki podczas wchodzenia zaczął liczyć te schody. Wyszło mu że jest ich 666 tysięcy i 61 – mała pomyłka piekielnych budowniczych. Gdy w końcu wszedł na szczyt, skierował się najpierw do Lucyfera. Zobaczył anioła, który miał postawę królewską. Nadal po upadku posiadał szlachetne cechy. Jego twarz jednak nosiła wyraz niepokoju, zmartwienia, nieszczęścia, złośliwości, nienawiści, podstępności, fałszu i wszelkiego zła. Czoło niegdyś szlachetne tuż nad oczami zapadło się i wycofało. Jego oczy były przebiegłe i przenikliwe. (Opis z „Wielki bój” Ellen G. White) Miał cztery pary skrzydeł jak Metatron. Gemperel oddał list. Poczekał chwilę (może przeczyta na głos zaszyfrowane informacje).

– Możesz odejść – powiedział Lucyfer.

– A właśnie, że nie mogę.

– Bunt czy co…? – Gdy odwrócił się w jego stronę, Agriel zdjął przebranie.

– Anioł trzeciego stopnia no, no – cmoknął. – Ciekawe co ty tu robisz. Wystarczy jeden ruch palcem i będziesz cierpiał na palu do końca świata albo i dłużej.

– Być może koniec jest bliższy niż zakładasz.

– Jak to? Planujecie już…

– Bitwę? Nie, my nie, ale ziemia, niebo i twoje królestwo jest w opałach.

– Przybliż mi to, bo nie rozumiem.

– Powstaje nowy gatunek. Anioło-demoni. Mogą sobie chodzić po Ziemi, jak chcą. Ludzie i anioły tracą emocje.

– Co mnie to obchodzi – warknął szatan.

– Nie będziesz miał niewolników, a niebo się rozpadnie, wraz z niebem piekło. Potrzebne jest mi imię diabła, który to organizuje.

– Ja nie wiem – odpowiedział Lucyfer. – Oni robią, co chcą. Nie sądziłem, że ktoś będzie chciał urządzić nowe piekło.

– Prowadź do wieszczek, skoro nic nie wiesz.

– Dobrze, lecz uważaj, jak pytasz – lubią wymigiwać się od poważnych odpowiedzi.

Podeszli pięćset metrów, przez ogród jabłek rozkoszy. Wieszczki nie chciały się ruszać ze swojej jaskini, więc przeniesiono je razem z nią. Wszystkie trzy – ślepe, miały tylko jedno oko, którym się wymieniały, by móc widzieć.

– Dwa anioły…

– …jeden stary…

– …drugi młody.

– Możecie darować sobie trójgłos? Zawsze mnie to irytowało.

– Nasz klient, nasz pan – odpowiedziała najstarsza. – W takim razie będę tylko ja mówić. I tak moje siostry wiedzą to, co ja. Macie trzy pytania.


– Kim jest sprawca tego zamieszania?

Oko Moir wywróciło się białkiem do góry, a najstarsza zaczęła mówić wierszem:

Ten co szalony

Nieodgadniony

Do tej pory

Mag pomylony

Człowiek zaprzepaszczony

Potępiony

Chodzący po Ziemi strony”.

– Mówiłem – rzekł Lucyfer – z nimi trzeba krótko, bo inaczej bredzą.

– Dwa pytania.

– Jak nazywa się zło współpracujące z niebem?

– Nie tak… – załkał Lucek.

Zło to cztery imiona ma

Będąc jednym sięgnęło dna

Ty je stworzyłeś widząc jak ćma

Co dyktował przyjaciel zła”.

– Jedno pytanie.

– Jak ma na imię to zło?

– Przestaw litery swe. Poznasz imię te. Skończyłyśmy, możecie odejść.

Agriel zmieszany odszedł od wieszczek.

– Zapomniałem ci powiedzieć, że nawet na proste pytania…

– Muszą odpowiedzieć rymem – dokończył anioł. Możesz pokazać mi ten list, który dostałeś?

– Ten od… Jak on ma? Nigdy nie pamiętam świeżaków.

Lucyfer podał Agrielowi zmiętolony glejt z wiadomością od świeżo powstałego diabła. Podpis Leirag już wcześniej brzmiał znajomo. Agriel zgodnie z podpowiedzią wieszczek poprzestawiał litery ze swojego imienia. Wypisz wymaluj „Agriel” to anagram imienia „Leirag”. Leirag powstał stosunkowo niedawno, gdy Tyriel kazał mu stworzyć cztery anioły w trybie natychmiastowym. Ich zła esencja stanowiła trzon Leiraga. Nie wiadomo co mówiła pierwsza przepowiednia. Czyżby jakiś człowiek był też w to zamieszany? Jak?

Agriel stworzył portal do trzeciego nieba i przeszedł go. Już chciał zdać raport, gdy niebo zatrzęsło się od wybuchu. Metatron rozkazał mu, by przyszykował broń i udał się do epicentrum. Agriel wyjął swój miecz i przeszedł przez mistyczną bramę.

Agriel unosił się nad wielką dziurą, gdzie wcześniej było jedno niebo dla dusz ziemskich. Utworzył się wyłom do pierwszego nieba, skąd wydobywały się odgłosy walki. Przekroczył go i wbił się w walkę. Nad bitwą Metatron rozkazał nie zabijać innych aniołów i czekać. Agriel nie wiedział na co, ale rozkaz to rozkaz. Pozostawało ranić coraz większe rzesze szarych aniołów. Tunel do izolatki stał otworem. Agriel postanowił bronić tego miejsca za cenę życia. W innej części tego nieba toczyli walki podwładni Agriela. Szarych ciągle przybywało. Musiały się dobrze ukrywać i ktoś musiał im stwarzać pigułki kamuflażu. Gdy wszystkie szare dołączyły do walki, Rafael rozpylił w świetle nad tym niebem antidotum. Szare anioły przestały walczyć. Poczuły się znowu aniołami Boga, a ich depresja minęła. Niebo zostało oczyszczone z szarej zarazy, ale zostało jeszcze sporo anioło-demonów na ziemi.

Gdy Agriel zdał raport, zapytał się czy Tyriel dostał pozwolenie, by stworzyć w trybie natychmiastowym czterech aniołów. Metatron odpowiedział, że nie i że jest to zakazane, więc nawet gdyby zapytał, nie dostałby zgody.

– Czemu się pytasz?

– Bo to on…Bo ja… Bo to my stworzyliśmy to całe zagrożenie. Ale…

– Żadne „ale” – zdenerwował się anioł czwartego stopnia. – Czeka cię ciemność. Dam ci jednak szansę. Jeżeli zapobiegniesz dalszym szkodom, zostaniesz zdegradowany do anioła pierwszego stopnia. Nie odbieram ci teraz mocy tylko dlatego, że będziesz jej potrzebował. Jest tylko jeden warunek – Tyriel ma być osądzony żywy.

Cofnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *