Archiwum kategorii: Bez kategorii

Struktura i pogłosie

Struktura i pogłosie

Pataela zaskoczyła nagła zmiana charakteru Piotra i jego trzech kolegów. Stali się stonowani, milczący, jakby pozbawieni życia. A to jeszcze dzieciaki, muszą się wyszaleć, mają swoje zainteresowania, no i powinni się buntować w tym wieku. W końcu sam to przeżywał, gdy jeszcze żył na ziemi jako człowiek i doświadczał buntu młodzieńczego. To nie było normalne. Musiał skorzystać z kuli. Przewinął do tyłu, zanim stali się tacy cisi. Po upływie minuty zobaczył całą sytuację. Piotrek z przyjaciółmi zostali opanowani przez duchy, zarówno te dobre, jak i te złe. Widać było w kuli, że się połączyli, dwuskrzydłe anioły i demony. Stworzyli nowy gatunek. Ale jakim kosztem… To przez tę grę. Sam Patael czuł się osłabiony, jakby światło straciło swój blask.

Nie tylko on zachorował na tą dziwną depresję. Musiał działać jak najszybciej. Czuł, że trzeba tę grę jak najszybciej wycofać. Agriela jak zawsze brakowało. Agriel mógł przekraczać portal do aniołów trzeciego stopnia, ze względu na to, że miał sześć skrzydeł. Patael miał ich tylko cztery. Zaczął myśleć, jak się stać aniołem wyższego rzędu. Robił to tak intensywnie, że zaobserwował w sobie pewną przemianę. Chociaż intencje miał czyste i on był czysty jak łza, coś z niego zaczęło wychodzić. Najskrytszy, ciemny rdzeń jego jestestwa. Połączenie yin i yang, które było przed przemianą w jego wnętrzu, rozdarło się na pół. Tak powstał demon. Istota doskonale zła, jak i doskonale słaba (poprzez kultywowanie słabościom). Podczas tego procesu Pataelowi wyrosła trzecia para skrzydeł. Demon przez chwilę zastanawiał się, gdzie jest, ale widząc wielkie światło, które wydobywało się z luku do trzeciego nieba, porażony spadł w otchłań. Patael wzbił się szybko w górę przez przejście do trzeciego nieba.

Napotkał tam zdziwione anioły trzeciego stopnia, które grupowały się przy Metatronie.

– Kimże jesteś, że bez nauk o strukturze niebios, a co najważniejsze bez wiedzy na temat przemienienia się, zrobiłeś to i przekroczyłeś swoje uprawnienia?

– Nie wiem, o co wam chodzi z tymi naukami, ale na ziemi jest trudna sytuacja…

– Pataelu co tu robisz? Co cię tak wybiło z równowagi, że się przemieniłeś? – spytał się Agriel.

– Nikogo nie było z was… z nas na ziemi, kiedy to zaczęło się dziać… – Gdy Patael opowiedział o zaistniałej sytuacji, anioły trzeciego stopnia zaczęły przekrzykiwać się jak na pchlim targu.

Metatron uciszył wszystkich dłonią jak za pomocą magicznej różdżki.

– Rozumiem wasz lęk. Lecz to co się stało, nie możemy odwrócić. Demony, nefilimowie i ta nowa rasa – połączenie dwuskrzydłego z demonem – szykują się do wojny z nami. Z tego, co się dowiedziałem od młodego, mają zamiar opanować ludzkość, by ludzie byli ich niewolnikami. Nie możemy do tego dopuścić. A ty, Pataelu musisz dowiedzieć się kilku rzeczy od Agriela – powiedziawszy to Metatron, zaczął wydawać rozkazy do trzody gorączkujących się aniołów.

Agriel zaś zaczął wyjaśniać strukturę nieba. Pierwszy poziom nieba stanowią ludzie, pogrążeni w prawie wiecznej szczęśliwości. Im szybciej się nią znudzą, tym szybszy będzie ich powrót na ziemię. Do tego celu buduje się tymczasowy poziom drugi i na wzór cyrku, czy teatru, odbywają się przedstawienia, które mają oczyścić 72 ludzi i przekształcić je w anioły pierwszego i drugiego stopnia. Po przekształceniu powstaje drugi poziom nieba, a nowo-powstałe anioły pilnują tych co zeszli na ziemię. Niektórzy nie mieli szczęścia i zamienili się w minerały, ze względu na ich kamienne serca na ziemi. Inni zamienili się w rośliny, bo chociaż mieli serce, to nie umieli z niego korzystać. Jeszcze inni stali się zwierzętami, gdyż w życiu kierowali się jedynie instynktem. Aniołowie pierwszego stopnia mają na celu te trzy grupy zwrócić światu jako ludzi, bo każdy człowiek jest na miarę złota.

Anioły drugiego stopnia pilnują ludzi, by nie zeszły na złą stronę. Mają do dyspozycji narzędzia: kulę do obserwowania, trąbę jerychońską zminimalizowaną dla szeptania i broń, którą wybrały podczas werbunku. Mają też lustrzane drzwi, przez które mogą przejść do świata ludzi. Jednak można ich używać jedynie przy zgodzie Metatrona. Każdy drugi poziom składa się z lustrzanej podłogi, przez którą można obserwować Ziemię, oddalając ją, bądź przybliżając. W suficie jest luka prześwitująca do trzeciego poziomu. Trzecich poziomów jest tyle, ile jest drugich. W każdym obraduje Metatron, który może się duplikować do woli i być w ciągłym kontakcie z Bogiem. Demony nie mają tak zorganizowanej społeczności. Chociaż dzielą się na kilka grup, to w zasadzie każdy robi to, co chce. Jedynie Lucyfer ma możliwość zwołania zebrania, tak zwanego sejmiku demonów.

– Możliwe, że coś takiego zrobił w ostatnim czasie. Anioły, które współpracują ze złem, to coś ohydnego, coś nowego i zbrukanego chorobą, defetyzmem. Musimy wycofać te gry, które jeszcze nie dotarły do ludzi. Zajmę się górą, a ty masz już trzy pary skrzydeł, to możesz wziąć do pomocy Widael, Gemperela, i Konaela do roboty na Ziemi. Będziesz mógł komunikować się z nimi za pomocą Tejoza, tak nazywamy trąby jerychońskie zminimalizowane. A teraz idź.

Cofnij

Niebezpieczna gra

Niebezpieczna gra

Piotrek bardzo lubił gry RPG z przyjaciółmi. Pomagały mu jakoś wytrwać w trudnym świecie nastolatka, przenosząc go do innych światów, gdzie mógł robić co mu się żywnie podoba. Być dobry, zły, być wojownikiem, kapłanem, czy inną postacią. „RPGi, mówił, rozwijają wyobraźnię. Gdyby nie one zostałbym zwyczajnym śledziem, który wpatruje się w Internecie w takie strony jak Pudelek, Fakt czy jakiś inny bildowiec”. RPGi z kolegami wiele dla niego znaczyły.

Wojtek, na co sobotnie zebranie przyniósł nową grę – Tajemnice Siódmej Góry.

– To super gra, widziałem recenzje i pokusiłem się wyhaczyć ją z netu, zanim cały nakład zejdzie.

– Na co czekasz – powiedział Tomasz – rozkładaj ją.

– Oto zasady gry – po rozłożeniu gry zaczął wyjaśniać Wojtek. – Na początku wybiera się frakcję. Albo jest się za Skrzydlatymi Minladami, albo za Enigmatycznymi Panoidami. Następnym krokiem jest wybranie profesji. Tutaj się nie wybiera z puli, tylko losuje. W zależności czy będziesz Minladem czy Panoidem, dostaniesz profesję odpowiadającą danej frakcji.

– Oki, jest nas czterech – stwierdził nieodzywający się do tej pory Sylwester. – Podzielmy się na dwie grupy. Ja chciałbym być z Wojtkiem we frakcji Panoidów.

– Dobrze, to ja będę z Tomaszem w Minladach – powiedział Piotrek. Zaczęli losować profesję. Wojtek wylosował Czarnego Kapłana, Sylwester Podstępnego Kradzieja, Tomasz Wojownika Światłości, a Piotr Druida Życia. Wybrali figurki. Kapłan był przykryty czarną szatą z kapturem i schowanymi w rękawach rękami, Kradziej miał sztylet i ciemną bluzę, by móc łatwo schować się w cieniu. Wojownik miał zbroję, miecz z tarczą i łuk na plecach. Druid zieloną szatę i kij do podpierania się. Postawili figurki na mapie. Rzucili kośćmi. I się zaczęło.

– Hej co my tu robimy? – powiedział skrzydlaty wojownik.

– Coś mi się zdaje, że jesteśmy w grze – odpowiedział Piotr.

Skrzydlaci znajdowali się na odludnej ziemi. Pola przypominały żółto-zieloną szachownicę. Po drugiej stronie pól znajdowali się Kradziej i Czarny Kapłan. Piotrowi i Tomaszowi zrobiło się niedobrze na ich widok i chcieli jak najszybciej ich pokonać w walce. To samo czuli Wojtek i Sylwester. Skrzydlaci czuli, że dobro jest po ich stronie, natomiast w sercach Zagadkowej dwójki potęgowało zło i zazdrość, że tamci są bliżej światła. Czarny kapłan rzucił kulę negatywnej energii. Piotrek prawie jej uniknął, a Tomasz w mgnieniu oka odbił sztylet wycelowany w środek serca. Odbity sztylet zranił go w ramię. Poleciała krew. Druid rzucił czar oplątanie, dzięki któremu Kapłan nie mógł się ani ruszyć, ani rzucać zaklęć. Wojownik za ten czas unieruchomił Kradzieja chwytem zapaśniczym.

– Nie musicie walczyć. Rzućcie broń – zaproponował Piotr. – Poddajcie się.

– Zgoda. Poddajemy się.

– Co się z nami stało…? – spytał Tomasz. – Rzuciliśmy się na siebie jak zwierzęta.

– Masz rację, ale tak mnie ciągnie do ciemności. Zło prawie opanowało moje ciało – stwierdził czarny kapłan.

– Oddajcie nam trochę waszego światła, Skrzydlaci. To ono nas opuściło w tej grze.

– Zgoda – zwrócił się do Sylwestra wojownik.

Podczas gdy w świecie gry trwało pojednanie między dobrą a złą frakcją, w prawdziwym cztery istoty naradzały się w ciałach kolegów.

– No panowie – odezwał się Demon1. – Mamy teraz czas na pogaduchy.

– Streszczaj się – powiedział Anioł1 – nie powinniśmy ich zbyt długo męczyć, bo jeszcze się pozabijają. Ja już mam ranę od sztyletu Kradzieja.

– Nie mów, że ustawiłeś na realistyczne obrażenia. Gagatek z ciebie lepszy ode mnie – Uśmiechnął się złowieszczo Demon2. – Powinniśmy się chyba zamienić frakcjami.

– Wiecie dobrze, o co nam chodzi – zabrał głos Anioł2. – Powinniśmy się połączyć w jedność my anioły i wy demony. Znaleźć własną parę i stać się nową istotą. Po to się tu zebraliśmy. Patrzcie, oni już nie walczą. Łączą swoją energię. Tak jak myślałem: młodzi ludzie, mający taką wyobraźnię na pewno sobie poradzą. Miejmy nadzieję, że innym też się uda to co nam. A teraz razem. – Zjednoczenie! – krzyknęła cała czwórka. I tak powstała nowa rasa aniołów – anioło-demony.
Tymczasem koledzy powrócili do swoich ciał. Coś się w nich zmieniło. Byli obojętni, ani dobrzy, ani źli. Tak jakby nie mieli sumienia, a co gorsza duszy. Postanowili, że nigdy już do tej gry nie powrócą i spalili ją w piecu.

Cofnij