Archiwum kategorii: Poezja

wiersze

Przed świtem

Przed świtem

w karby koła młyńskiego układam
w każde nacięcie losu – poniesione życie
koło jeszcze stoi,
a młynarza oko
rzucone od niechcenia
przypatruje się zza drzewa-niedrzewa
ocenia
Koło rusza
czy zdążę przed świtem?

Cofnij

O szpitalach w…

O szpitalach w…

1. W Polanicy

mama mi mówiła, że w szpitalu
było fajnie

poparzenie goi się długo,
ale się goi

rękę można uciąć,
ale serce już nie

co najwyżej przeszczep
mógłby się udać
zamienić żywe na sztuczne
życie na egzystencję

2. stronie śląskie

podłączony pod kroplówkę leżałem
dopiero co mnie wybudzili
kaszką karmili
ja jeść nie chciałem
„dajcie mi mięsa” – wołałem
bez głosu, nieprzytomnie

aż mucha ożyła

3. w Kłodzku

a w Kłodzku inaczej
„dźwigałam, sama, bez pomocy”
na geriatri, po nie przespanej nocy

jedna?, phi, to mało
kawa za kawą, papierosek

a na końcu wózek, chodzik
„Adelka, Ty udajesz…”

podziękowanie

4. Krośnice

było nas trzech, w dwóch
na jednym krześle,
przy gęstym tłumie ławek,

muchę zabił ten z brodą, od krzyża
i dzięki Bogu,
niech przestanie siać zarazę

5. Polanica zdrój

przed usunięciem brodawki
(mama by tego nie zrobiła lepiej)
wpadłem w dziwny stan…

półnagi umysł
rozbierała całkiem ubrana żaba
i – gdy chciałem się obudzić – nie pozwalała

„za dużo eteru siostro…”

Cofnij

Banshee

Banshee

Gdy będziecie nie grzeczni
Przyjdzie po Was banshee
Gdy ta zjawa się pojawi
Niech Was niosą nogi
Inaczej naje się wami
Kości i serce przetrawi
Uciekajcie moi mili
Gdy banshee stanie u drzwi

Kurhanowa Panna
Pojawia się i znika
Znika i wchodzi
Wchodzi i pożera
Pożera i płodzi
Śmierć na rozstajach

Cofnij

Sztuka straty

Sztuka straty

Strata
część 1

anioła straciłem
na szerokie wody wypłynął
czemu ja się mu nie dziwię?

w końcu go zdradziłem

Sztuka
część 2

a gdy go straciłem
życie przekląłem
dno osiągnąłem

nie jedno w moim życiu?

z dołu wypłynę
istnieję choć nie żyję

do trzech razy sztuka
sztuka, sztuka, sztuka

Cofnij

wielosłów

wielosłów

ranek za rankiem
rankę rani ranem
gdzie teleranek
ganek gani gasząc

przyganę

goniąc rankę goi nową
przybłędą będąc gotową

pustelnikiem, nickiem

pustostan, błogostan
w mojej głowie

nie ma ratunku

Cofnij

111

1.11

Od czarnego pierwszego listopada
Myśl samobójcza mnie dopada

Coś we mnie umarło
Oblicze śmierci miało

Teraz, gdy jej już nie ma
Nieudolnie rozwalam wspomnienia

Gdy umarła we mnie
Wszystkie moje brednie
Nabrały nowego znaczenia
Stały się niczym – od niechcenia.

Cofnij