111

1.11

Od czarnego pierwszego listopada
Myśl samobójcza mnie dopada

Coś we mnie umarło
Oblicze śmierci miało

Teraz, gdy jej już nie ma
Nieudolnie rozwalam wspomnienia

Gdy umarła we mnie
Wszystkie moje brednie
Nabrały nowego znaczenia
Stały się niczym – od niechcenia.

Cofnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *